Sunday, June 26, 2016

Wilcki



Parę nowych zwierzaczków znalazło właścicieli.





I parę zdjęć z wczoraj. Miały być w fajnym ubranku, które okazało się za duże, więc jest bez ubranek, trochę trup po niespaniu dwie doby, porannym gubieniu się dziesięć razy i czterech tramwajach, potrzebnych, by pokonać trzy przystanki w dwie godziny... Ale przynajmniej pozwiedzałam miasto wzdłuż i wszerz i zaliczyłam pierwsze jechanie komunikacją miejską samemu. Totalny brak formy, ale co tam, będzie porównanie za pięć kilo mniej i pięć dużych tatuaży więcej, jakie planuję. Fociła zdolna Marika - MLouve - dzięki. :)






Bonus:



Sweet instagramowa focia z telefonu, profesjonalny makijaż wykonany patyczkiem do uszu. Może założę instagram? Hihihi.


W lipcu odwiedzę kota i lasy, co mam nadzieję doda mi sił i weny do tworzenia lepiej i ciekawiej. W sierpniu szykują się fajne rzeczy w przerażającej Warszawie. Stay tuned. 


Friday, June 17, 2016

Calm before the storm


Od kiedy mieszkam w większym mieście, tylko dwa razy byłam na zdjęciach. Nie mam tu ładnych, odludnych miejsc, gwiazd, zwierząt, leżenia na łące, zapachu deszczu i uczucia do tego. Ale jak czasem odwiedzę mój las, to knuję tam coś niedobrego, jak skończę, podzielę się efektem. Na tymczasowe ożywienie bloga, kilka szybkich zdjęć z parku. 







Buty w koty, jako doskonałe dopełnienie stylizacji.







Koszulka w lisa, niedługo na Pantonimie.


W końcu zabrałam się konkretnie za naukę malowania skórek.








W bazgrołach więcej koloru i grafik ostatnio.
















#artvsartist