Monday, September 5, 2016

Pierożek



Ponieważ uderza do mnie wielu ludzi, dla których poświęcam kupę czasu, na wyjaśnienia rzeczy dla mnie oczywistych (a ostatecznie, z jedną na sto osób coś zdziałam), postanowiłam troszkę napisać o tym, co przemyśleć przed umówieniem się na tatuaż i jak to w ogóle wygląda, rozwiać różne wątpliwości. Bo całkowicie rozumiem, że ktoś, kto planuje swój pierwszy tatuaż, nie wie wielu rzeczy, a w internecie nie tak łatwo znaleźć sensowne informacje, zebrane w jedno miejsce.
Wiem, że jeśli jakimś cudem trafi tu prawdziwy tatuator, lub osoba siedząca w środowisku, może się pośmiać (na zdrowie), więc podkreślam, że jest to mój zupełnie subiektywny punkt widzenia, na samym początku drogi. Za jakiś czas, będzie inny. Ciągle się zmieniam. Ciągle chaos w głowie i życiu, dużo się dzieje. Ale ja nie o tym. Uwaga, pora na oczywiste oczywistości. 

Podstawa - pomysł.
Nie wiesz, co chcesz zrobić, ale po prostu chcesz tatuaż? Nie rób. To moje zdanie. Wiem, że w niejednym studio możesz przyjść na gotowe flashe. Że dystans do swojego ciała jest naprawdę spoko, ale jest jednak opcja, że pożałujesz za jakiś czas nieprzemyślanej decyzji. W każdym razie, większe ryzyko żałowania, niż przy czymś, nad czym się dłużej zastanowisz. Kolejna sprawa - kiedyś miałam podejście, że ooo, tatuaż musi mieć znaczenie (i jebłam sobie na plecy skrzydła, bo "wolność" - żenada). Dłużej zostanie z tobą poczucie estetyki, niż znaczenie. Ludzie potrafią krytykować to, że ktoś robi sobie różę ("Bez sensu, dlaczego? Nie rozumiem!") Tatuaż NIE MUSI mieć znaczenia. Może być po prostu ozdobą. Czymś, co lubisz. Chcesz kwiaty? Spoko. Ja mam lisa i wilka (postacie z mojego niedoszłego komiksu), a nie sprawdzałam symboliki tych zwierząt. Po prostu je lubię. Mam paski na ramieniu, bo mi się podobają, itd. Ile czasu na przemyślenie? Kiedyś myślałam, że dużo. Że bezpiecznie poczekać nawet parę miesięcy, czy dalej "to" chcesz, szczególnie, gdy jesteś niestabilną osobą, często zmienia ci się gust. Teraz myślę, że możesz coś zobaczyć, wyobrazić sobie, i już czujesz, że to jest "TO". Działam obecnie na tym poczuciu. A że parę miechów minimum czekam na otwarcie zapisów lub dziarę, to tylko mogę się utwierdzić w tym poczuciu. 

Oryginalność czy banał.  
Nie lubię pseudo - oryginalności na siłę, nie lubię też banału. Z jednej strony, nie muszę być wyjątkowym płateczkiem śniegu, bo praktycznie każdy (normalny) motyw już był, już ktoś na niego wpadł. Nie przeskoczę tego i nie próbuję, nie przeszkadza mi to. Z drugiej, jeśli chcesz trybala, znak nieskończoności, ptaszki, piórko, to przemyśl dwa razy, czy chcesz mieć coś, co jest totalnie zajebanym motywem i tego kwiatu jest pół światu. Chcesz? Ok (nie u mnie.) Pomyśl nad tym, że coś banalnego, można wykonać niebanalnie. Ciekawą kreską, może coś zmienić, dodać od siebie? 

Wybór artysty.
Dobra, wiesz już, jaką chcesz pieczęć szatana. Pora na wybór jego wyznawcy, który spaczy cię na zawsze. Jeśli nie masz jeszcze ulubionych artystów, u których wiesz, że chcesz coś zrobić, szukaj. Przejrzyj różne studio, prace konkretnych ludzi. Nie idź do randoma, bo jest w twoim mieście, bo blisko, tanio, blabla. WARTO przejechać nawet całą Polskę dla tego konkretnego, robisz coś na całe życie, czym wobec tego jest kilka godzin w pociągu? Zauważ, że każdy tatuator ma swój styl (nie mówię o Januszach), jak chcesz realizm, to nie podbijaj do kogoś, kto definitywnie robi dotwork (ile ludzi do mnie pisze po coś typu; kolorowy, realistyczny smok na całe plecy, to nawet ja nie...) itd.       

Projekt.
Dobry tatuator, wykonuje tylko swoje projekty (choć pewnie są wyjątki). Nie przynoś gotowego projektu z internetu czy zdjęcia tatuażu - możesz to podesłać jako inspirację. Chcesz plagiatu, czegoś, na co ktoś poświęcił kupę czasu, być może wiele to dla niego znaczy? Nie, chcesz czegoś indywidualnego, wyjątkowego i stworzonego dla ciebie. Czym dokładniej opiszesz swój pomysł, tym lepiej ktoś poczuje twoją wizję. Lecz czym większe pole do popisu pozostawisz artyście, tym lepsze to będzie. Ufaj wybranemu artyście. On wie lepiej, jaka kompozycja będzie dobra, czy to będzie pasować do tamtego, czy twój pomysł będzie się dobrze prezentował w konkretnym rozmiarze, na wybranej części ciała. 
Wykonywanie cudzego wzoru, to kradzież. Zarówno osoba, która jej chce, jak i Janusz, który się jej podejmuje, to kradzieje. Największa z oczywistości.  

Umawianie się na tatuaż.
W większości dobrych studio, musisz poczekać na otwarcie zapisów. Często przebiegają one przez e-mail (osobiście, póki co, wolę, gdy ktoś napisze do mnie na fp - nie ma wrażenia gadania z maszyną, można dogadać szybciej różne rzeczy, nie jestem "rozchwytywana", więc mogę sobie na to pozwolić.) Co napisać? Pomysł, jaka wielkość, na jaką część ciała. U mnie wygląda to tak, że po otrzymaniu tych informacji, daję wstępną wycenę, biorę zaliczkę, dogaduję projekt, umawiam termin. Projekt podsyłam max dzień przed, do ewentualnych poprawek, jednak u większości dobrych tatuatorów, zobaczysz go w dniu wykonania tatuażu. Dlatego - zaufanie. Nie wypytuj, nie pospieszaj. (Były przypadki, że ktoś sobie życzył projekt do tygodnia po zaliczce, miesiąc przed terminem mnie cisnął. Od razu rezygnuję ze współpracy z takimi ludźmi. Miej szacunek i zrozumienie.) Nie negocjuj ceny (jak kupujesz coś w sklepie, to tak robisz?) Po wykonaniu tatuażu, daję instrukcję, jak o niego dbać - każdy tatuator ma swoją. Jeśli już znasz swoją skórę, ok, jeśli nie, stosuj się do instrukcji. Ostateczny wygląd tatuażu to po raz wykonanie, 30%, zadbanie. Czym poważniej do tego podejdziesz, tym dłużej będziesz się cieszyć ładną ozdobą, czy brakiem infekcji. 

Pierdoły, które znalazłbyś w internecie, jakby ci się chciało.
Świeży tatuaż wyklucza długie kąpiele, baseny, wszelkie kąpieliska. Opalanie, solarę (ogólnie solarę wyklucza mózg i szacunek do swojego ciała.) Miej to na uwadze, jeśli planujesz sobie wakacje czy coś. Dalej - wyklucza też forsujące ćwiczenia. Wiem, że musisz pakować, by mieć co pokazać na insta, ale może jednak ogranicz siłkę. Jak zapocisz, może być bieda. W dniu dziary - nie planuj ciężkiej pracy, osiemnastkowej imprezy. Jest opcja, że PO będziesz miał temperaturę, gorzej się czuł - normalna reakcja organizmu. Ja tak mam, że potrafię siąść na chodniku, próbując nie zemdleć i się nie zarzygać. Ale nie bój się, mało kto jest taki wrażliwy. Jeśli masz jakieś wątpliwości czy pytania, na które nie możesz nigdzie znaleźć odpowiedzi - pisz śmiało.





Friday, September 2, 2016

Limbo

Zaczęłam przekopywać dyski i bardzo stare rzeczy, w poszukiwaniu czegoś i po drodze (a konkretnie, przejrzeniu 5% odmętów) się okazało, że jest trochę luźnego materiału, który mogę tu dodać. Bo było ostatnio trochę pytań, gdzie się podziały zdjęcia. Nie ma zdjęć, bo jest miasto.


Czy może być coś przyjemniejszego, niż nocne słuchanie najsmutniejszej muzyki i oglądanie starych zdjęć Adolfa i kotów, które nie żyją.
















Czy może być coś przyjemniejszego, niż ciągłe wracanie myślami do nocnego łażenia po moich lasach i mgle.








 (lewa nuszka, taka pusta...)


Foteczka z dawna, z czasów, gdy nie wrzucałam takich zbereźności. Ale chyba spoko, to dam na pożegnanie. Papa.