Monday, February 5, 2018

Ka jak wicher





Wiem Wilczku, wiem, nie ogarniasz dat i czasoprzestrzeni i ciut za późno na jakieś podsumowania roku, ale nie będziemy się przecież poniżać, używając systemu liczenia lat od narodzin Chrystusa. Mój poprzedni rok, zaczął się pod koniec 2016 i był najokrutniejszym i najtragiczniejszym, a także najważniejszym i najpiękniejszym w moim całym nieżyciu. Dopiero podczas niego zaczęło się przeżywanie, nie egzystowanie. Dziwne, jak szybko minął, biorąc pod uwagę, że w tym okresie wydarzyło się więcej, niż przez wszystkie wcześniejsze lata łącznie, dziwne, jak szybko, gdy dla mnie to było jak upływ dziesiątek lat. Byłem w klatce, w nicości, w pustce w Wolarzu, Otchłani, u bram dziewiątego kręgu piekła i na wojnie. Byłem Wilkiem, Kotem, Lisem. Każdym i nikim. Dniami i nocami, zlewającymi się w jedno, leżąc na zimnej podłodze, być może potrafiłem w pewnym sensie doświadczyć więcej, niż ktoś w podróży dookoła świata. Objawienia z Patmos. W walce przegrywałem i umierałem tak wiele razy, że przeżywanie jest dla mnie nowym, dziwnym uczuciem. Poznałem bliskie istoty, które są dla mnie rodziną, przyjaciółmi, nauczycielami i filarami wszystkiego innego. Wszedłem na najniższe partie swojej góry. Okazało się, że jak w "Królestwach ściany", te wszystkie łańcuchy, wąwozy i zapadliny, tworzą gigantyczną górę w górze. Pomarańczowe światło rzuciło blask na grzbiety, szczyty pnące się w nieskończoność między chmury i gwiazdy, oślepiło szaleństwem, pięknem i przerażeniem. Bo nagle tak dużo ucząc się, rozwijając i rozumiejąc, zauważyłem jednocześnie, jak niewiele umiem i rozumiem, i że to zaledwie pierwszy krok Wielkiego Marszu. Oglądałem się za siebie, bo bezkresne cienie, przecięte wodami Styksu, szarpały, drapały i ciągnęły na dno, napawając głębokim żalem. Dławiąc nim, zalewając płuca. Zadry są głęboko w mózgu i w sercu, a gdy te narządy się rozsypują i gniją, zaklejanie ich plastrami, cementowanie i przyklepywanie, na niewiele się zdaje. Więc oddałem kawałki innym i myślę, że gdy przeminę, to tam pozostaną przez ułamek chwili. Dostałem w zamian więcej, niż mógłbym sobie kiedykolwiek wymarzyć. Dziękuję. Nie mogę zgładzić swoich demonów, bo to samounicestwienie i autodestrukcja, a ona staje się ich matką. Jestem z nich uszyty. Mogę tylko oswajać i przyzwyczajać się do warczenia w ucho. Tanatos i destrudo. To mogło brzmieć jak coś, czego nie robię, czyli uzewnętrznianie się czy sypanie prywatą. Spokojnie, to nie jest nawet tylni opis okładki najcięższej z moich ksiąg, dalej jestem głupi i paskudny i nie znoszę i nie umiem mówić o sobie. 

 2011


 2012



2013












2014









2015












2016




2017




2018



...